Obrzędowość kultury pasterskiej

Kategoria: Kultura

Ludzie gór, to społeczność nad wyraz religijna i bardzo przesądna. W jej zwyczajach przetrwało wiele wierzeń sięgających jeszcze czasów przedchrześcijańskich, które połączyły się z chrześcijaństwem. Pasterze, którzy przebywali z dala od wiosek, na wysokich połoninach wiele miesięcy, czuli się wyjątkowo zależni od sił natury, demonów, bóstw i bogów. Dawnych, lokalnych, specjalizujących się w określonych dziedzinach bogów, czy dobre duchy zastąpili chrześcijańscy święci. Jedni byli skuteczni na różne choroby, inni chronili brody, mosty i rozdroża, jeszcze inni pomagali w interesach lub w swatach itp.

Najważniejszym patronem karpackich górali w naszym regionie, po stronie słowackiej, ukraińskiej oraz rumuńskiej jest św. Mikołaj Cudotwórca. Oprócz wielu „specjalizacji”, które posiada jest jedna – szczególna, to patron karpackich pasterzy. Najwięcej cerkwi w górach jest pod wezwaniem tego świętego, zaś w większości ikonostasów znajduje się jego ikona w szczególnym miejscu jednej z czterech ikon namiestnych. Górale Bieszczadów i Beskidu Niskiego to Bojkowie i Łemkowie, a zatem wierni Cerkwi Prawosławnej lub Greckokatolickiej. Podobnie jest po stronie słowackiej, na Ukrainie i w Rumunii. W dzień tzw. „Ciepłego Mikołaja” 9 maja wg starego systemu (22 maja wg nowego) redyk wychodził na połoniny, a baca rozpalał w kolibie święty ogień watry. Św. Mikołaja uważa się za „starszego pomiędzy wszystkimi świętymi” oraz „szybkim pomocnikiem”. Uważa się, że chrześcijański św. Mikołaj zastąpił dawnego, pogańskiego boga Wełesa (Wołosa), który opiekował się właśnie bydłem i zwierzyną. 

W przestrzeni ludowej Wschodnich Karpat funkcjonują 2 kalendarze, które się dopełniają i uzupełniają: cerkiewny i przyrodniczy. Ten pierwszy zaczyna się 8 września – według kalendarza juliańskiego, czyli 21 września według kalendarza gregoriańskiego – świętem Narodzenia Bogurodzicy. Kończy się 15 sierpnia (kalendarz juliański) czyli – 28 sierpnia (kalendarz gregoriański). Cykl najważniejszych, dwunastu świąt w roku tworzą, oprócz wyżej wymienionych: Podwyższenie Krzyża Świętego – 14 (27) września, Wprowadzenie Bogurodzicy do Świątyni 21 listopada (4 grudnia), Boże Narodzenie 25 grudnia (7 stycznia), Objawienie Pańskie (Chrzest w Jordanie) -6 (19) stycznia, Spotkanie Pańskie (Ofiarowanie Chrystusa w Świątyni) – 2 (15) lutego, Zwiastowanie Bogurodzicy – 25 marca (7 kwietnia), Wjazd do Jerozolimy (Kwitna Nedil’a) – tydzień przed Wielkanoca, Zmartwychwstanie Pańskie – 1 niedziela po pierwszej, niedzielnej pełni księżyca, Wniebowstąpienie – 40 dni po Zmartwychwstaniu, Zesłanie Ducha Świętego – 8 niedziela po Wielkanocy i Przemienienie Pańskie – 6 (19) sierpnia.

Tradycyjne, kalendarzowe zwyczaje i obrzędy Łemków i Bojków, uformowały się we wczesnym stadium rozwoju społeczeństwa, kiedy to człowiek był ściśle związany z otaczającą go przyrodą, żył w zależnośсi od zjawisk przyrody, które regulowały cykl jego pracy. Cykliczność pór roku (wiosna, lato, jesień, zima) warunkowała formułowanie się kalendarza zwyczajów zgodnie ze zmianami w przyrodzie. W przedchrześcijańskich czasach nowy rok rozpoczynał się na równonoc wiosenną, kiedy to przyroda budzi się do życia, bądź też 24 grudnia, na przesilenie zimowe – dzień narodzin boga Słońca. Najbardziej radosny był wiosenny cykl zwyczajów i obrzędów, kiedy „zmartwychwstaje” świat roślinny, przyroda, rozpoczynają się wiosenne prace, redyk. Zaś bogaty jesienny cykl zwyczajów i obrzędów uświęcał zbiór płodów, powrót z owcami i bydłem z połonin. Rok wieńczył zimowy cykl obrzędowości, dopasowany do zakończenia prac. Zimą naprawiano narzędzia, planowano kalendarz działań na sezon, baca umawiał się z gazdami na ilość owiec, które na wiosnę weźmie na wypas, zbierał juhasów, z którymi umawiał się na pracę, dogadywał się z właścicielami połonin na użyczenie pod wypas owiec.

Za początek wiosennego cyklu należy uznać tzw. „mjasnyci” – jeden z najweselszych okresów w kalendarzowym roku ludzi, szczególnie mieszkańców wsi. W tym czasie, na przededniu Wielkiego Postu organizowali wesela, urządzali różne zabawy, gry. Szczególnie różnorodny charakter miały zabawy młodzieży na południowym stoku Zachodnich Karpat. Łemkowska młodzież wykorzystywała do tego różne maski, albo nacierała twarz sadzą, jakąś farbą, obsypywała się mąką. Młodzieńcy i dziewczęta chodzili od chaty do chaty ku uciesze domowników. Szczególnie wesoły był ostatni tydzień „miasnyć” tzw: „puszczania” (południowa Łemkowszczyzna), „zapusty” (północna Łemkowszczyzna). Dziewczęta i chłopcy, mężczyźni i kobiety schodzili się na zabawy w przestrzennych boiskach (w stodołach) urządzali tańce i gościny. O północy ostatniego dnia „miasnyć” kończono wszystkie zabawy, bo rozpoczynał się siedmiotygodniowy Wielki (Wielkanocny) post. Post zobowiązywał nie tylko do zaprzestania zabaw, ale i ograniczenia spożywania jedzenia, szczególnie mięsnych i mlecznych potraw, tłuszczów (oprócz olejów). Z mleka produkowano ser, składając go do beczek, który używano po poście. Podczas postu dorośli i dzieci chodzili do spowiedzi, „aby się oczyścić”, „obmyć się” od grzechów i zła. W pierwszym tygodniu Wielkiego Postu (nazywanym Fedorowycia) w wielu regionach łemkowszczyzny nie spożywano nawet potraw gotowanych. Jedzono suszone owoce, pieczone ziemniaki popijając je kwasem z kapusty (war). Kobiety nie przędły w ten tydzień i nie skubały wełny. Mężczyźni układali prognozę pogody: poniedziałek – pogoda podczas siania zbóż, wtorek – na sadzenie kartofli, środa – sianokosy, czwartek – na żniwa, piątek – na kopanie kartofli, sobota – na sianie ozimin. Ostatnia niedziela Wielkiego Postu nazywała się „Kwietną”. Tego dnia w cerkwi poświęcano „bahniatka” (bazie). Trzymano je później za obrazami, podczas burzy wrzucano w ogień, by odegnać nieszczęście. W niektórych wsiach Łemkowszczyzny wiele wierzeń powiązanych z różnymi, nieczystymi siłami, odnosiło się do ostatniego tygodnia Wielkiego Postu. Ogólnie na całej Łemkowszczyźnie i Bojkowszczyźnie, tydzień ten nazywano „Strasznym”. Był to, bowiem czas, kiedy Chrystus cierpiał i umarł na krzyżu. W piątek, kiedy to zgodnie z ewangeliczną opowieścią Chrystusa składano do grobu, w cerkwi wystawiano Płaszczanicę, przestawano dzwonić. Przy procesji dookoła cerkwi chłopcy kołatali za pomocą własnoręcznie zrobionych, drewnianych „kołatałek”. Nieopodal cerkwi w wielu wsiach północnej Łemkowszczyzny rozpalano ognisko – symbol warty obok Grobu Pańskiego, które płonęło do niedzielnego poranka. W Żernicy Wyżnej uważano, że mgła we Wielki Piątek oznacza burzę, która nadejdzie z tej strony, z której przyszła mgła. Powszechne, na całej zresztą słowiańszczyźnie było przekonanie, że przy pierwszych, wiosennych gromach budzą się wampiry, które spały pod ziemią od czasu pierwszych mrozów.

Największym cerkiewnym świętem była Wielkanoc, czas Zmartwychwstania Chrystusowego. Poprzedzały ją poważne przygotowania, porządki w chacie i obejściu, pieczenie tradycyjnych, obrzędowych wypieków. Jeszcze w czasach przedchrześcijańskich Słowianie wypiekali wielki, przyozdobiony ornamentami chleb, malowali jajka, gotowali inne produkty na ofiarę bogini wiosny – Łady. Zwyczaj ten zachował się do dzisiaj i przejawia się wypiekaniem paschy (wielki chleb), malowaniem jajek (kraszanki, pisanki). Produkty składano do obrzędowego koszyka i niesiono do cerkwi. Paschę niosła gospodyni albo kobieta (żona) najstarszego syna, koszyk – gospodarz domu lub najstarszy syn. W pierwszy dzień Wielkanocy nie odwiedzają się. Zanim zasiadano do wielkanocnego stołu, w wielu regionach łemkowszczyzny zachował się zwyczaj do dzisiaj, gospodarz trzykrotnie obchodził z paską dookoła chaty, żeby zabezpieczyć się od pożarów. W innych miejscowościach ta czynność miała sprzyjać szczęśliwemu prowadzeniu gospodarstwa przez cały rok i dobremu rozmnażaniu się bydła. W wielu wioskach gospodyni z paską obchodziła naokoło stajni, zachodziła do stodoły, żeby dobrze prowadziło się gospodarstwo. Powszechnym był zwyczaj, że spożywanie wielkanocnych, poświęconych produktów rozpoczynano od jajka, które rozkrajano na tyle części, ilu było członków rodziny. Każdy powinien był zjeść swój kawałek, by zawsze panowała miłość i zgoda. W Niedzielę Wielkanocną po spożyciu święconego, młodzież schodziła się za wsią albo obok cerkwi, organizując korowody z „haiwkami”. Cały dzień dzieci dzwoniły cerkiewnymi dzwonami. Na drugi dzień Świąt Wielkanocnych, w lany poniedziałek parobcy chodzili po wsi i obserwowali, która dziewczyna wychodzi z chaty, żeby ją oblać wodą. Wśród zwyczajów tego okresu ważne miejsce zajmował (szczególnie dla pasterzy) dzień św. Jerzego (Jura, Jurija, Heorhija), który świętowano 23 kwietnia (według starego stylu, czyli 6 wg nowego). W tego dnia po raz pierwszy po długiej zimie wyganiał bydło na pastwisko. Poprzedzało go szereg obrzędów i magicznych czynności, które miały uchronić bydło od złych sił – wiedźm (bosorki, czarownice). Przeciwko złym siłom na drzwiach stajni malowano krzyżyki czarną mazią, w wielu wsiach południowej i północnej Łemkowszczyzny poświęconą kredą.

Rozpoczęcie redyku, nazywane w Karpatach Wschodnich „Połoniński Chid” było wielkim wydarzeniem we wsi. Baca (watach) szedł wraz z juhasami środkiem wsi, zaś gospodarze dołączali do stada owce, lub bydło, zgodnie z wcześniej ustalonymi zasadami. Była to również okazja do wspólnego świętowania. Przez całą drogę strzelano na wiwat, śpiewano, trąbiono i pohukiwano. Po zmieszaniu owiec od poszczególnych gazdów, całe stado gnano na połoniny.

W pasterskich regionach Łemkowszczyzny i Bojkowszczyny bardzo ważnym świętem był dzień św. Ilii (Eliasza) (2 sierpnia). Zwyczajowo, „na kolibie” spotykali się kawalerowie i panny. Palili watry, śpiewali piosenki, opowiadali sobie różne stare historie. Najważniejszym świętem rolników były dożynki (obżynky). Idąc na pole z sierpami, stawali twarzą w stronę wschodu słońca i po przeżegnaniu się zaczynali kosić zboże. Z ostatnich źdźbeł układano krzyż.

Ważnym świętem dla pasterzy był dzień 1 października wg. kalendarza juliańskiego (14 X w kalendarzu gregoriańskim). Wówczas zazwyczaj następowało zakończenie redyku. Pasterze schodzili ze stadami w uroczystym pochodzie, nazywało się to „osinnij połonynśkyj chid”. Witani hucznie i radośnie rozdawali wiejskim pannom i dzieciom wykonane przez siebie figurki z sera. W niektórych regionach były to figurki zwierząt „syrowe konyky”. Później następował osod i rozliczenie się watachów (baców) z gazdami. Potem owce jeszcze wypasano jakiś czas na podwiejskich łąkach a następnie pędzono owce na tzw. zimowisko. Zimowiskiem nazywano polany, na których stały szopy, w których na powale pod dachem zmagazynowane było siano zebrane latem.


Dane kontaktowe

Lokalizacja

Współfinansowane przez Unię Europejską z Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego w ramach
Programu Współpracy Transgranicznej Interreg V-A Polska-Słowacja 2014-2020